Opuscilam sie ostatnio w pisaniu bloga, przepraszam, ale dostal mnie szef do roboty, w koncu
. Tak mi srubke podkrecili w pracy, ze nawet nie mam czasu na standardowe sprawdzenie, co na blogach, co w naszej klasie i co na forum slychowac :) Pracuje jak mroweczka, czasy ciezkie, no i Olga bez pracy moze sie powazniej zakrecic kolo mojego stanowiska, wiec robie co kaza bez szemrania
.
Szef mianowicie postanowil maksymalnie wykorzystac fakt posiadania w biurze osoby, ktora potrafi obslugiwac arkusze kalkulacyjne
i non stop opracowuje dla niego jakies zestawienia - bo tu koniec roku za pasem - trzeba skalkulowac i zanalizowac to i owo. Wiec kalkuluje i analizuje, a szef bedzie wyciagal wnioski - moze starczy kaski na podwyzke 

W zasadzie dobrze mi z tym zapracowaniem, chyba wracam do normy. Mozg nawet jakby sie obudzil z jakiegos snu stuletniego.
W zyciu prywatnym tez jakos gesciej z obowiazkami, bo a to bigos trzeba ugotowac na Andrzejki, a to Zlosnica sie przygotowywala i jutro zdaje egzamin w swoim kolku baletowym. Znajomi juz tez cokolwiek zniecierpliwieni moja ucieczka do podziemia zaczeli sie glosno domagac mojego powrotu do zycia towarzyskiego. Normalnie nie ma czasu na depresje.
A'propos depresji, z koncem ubieglego tygodnia metryka mi sie zapaprala, znowu. Zdecydowanie wole zapis widniejacy w NHS Records dotyczacy mojej DOB - na skutek nieporozumienia wynikajacego z odmiennej pisowni niektorych cyfr dla NHS jestem o 5 lat mlodsza
.
Never mind.
Terminy gonia i gonia, wiec czuje ze zyje. Wyslalam dzis wreszcie kolejny assignment do pani tutor. Wiecie, ze jestem juz na Level 2 w moim Payroll'u? No tak! Level 1 ukonczylam z wynikiem 98%. Wiem, ze not good enough, szef mi powiedzial
.
No coz ''wylozylam sie'' na pytaniu tekstowym, nie bylam wystarczajaco wymowna w jezyku Szekspira ;P
Tak wiec boss analizuje rok uplywajacy, za to ja staram sie wszelkimi dostepnymi metodami zanalizowac rok nadchodzacy. A to, poniewaz, ze ;P :
1. na skutek slonca czy tez ksiezyca, albo jakiegos tam ascendentu znajdujacego sie przez ostatni miesiac w moim znaku, czas mnie najwyrazniej w swiecie posunal. Przy czym korzystne w tym smutnym zdarzeniu jest to, iz zamknela mi sie siedmiolatka, ktora zaliczylabym raczej do lat chudych (w szerokim slowa znaczeniu), wiec patrze z nadzieja w nadchodzaca siedmiolatke, ktora lepiej zeby byla tlusta (oby nie w doslownym znaczeniu ;) - zdecydowanie zlagodziloby to bol metryki.
2. zgodnie z kalendarzem chinskim rok 2010 bedzie rokiem Tygrysa, a wiec moim, a wiec wiaze z nim pewne nadzieje.
Czas pokaze, jak mawia Zoltar vel Czacha - przyjaciel rodziny.
~pawcio~ nie badz zgryzliwy, dobra? 
autor: szkocica
Dawno mnie tu nie było to i przegapiłem parę notek, w każdym razie lepiej późno niż wcale - sto lat! :)
autor: pawcio.g
o kurcze znowu Tygrysa??? jak ten czas leci!
no to będzie na pewno dobry rok:)
pozdrawiam:)
autor: kijevna
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 3090
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
sama jeszcze nie wiem jak to wyjdzie :)