Kiedy moi sasiedzi z gory wyprowadzili sie, pozostawiajac mnie z mieszanymi uczuciami, zazdrosci i ulgi powiedzialam sobie w koncu, no coz przynajmniej bedzie spokoj i juz mnie nikt nie bedzie zalewal. Czyzby?
Ledwie sie zdazylam ubrac, fryzuja juz sie nie przejmowalam - niech sie przestrasza - pobieglam na gore i poprosilam panow z ekipy remontowej, zeby naprawiajac na gorze nie zrujnowali mieszkania na dole. BTW podloga w kuchni tego mieszkania nade mna wyglada dramatycznie, nic dziwnego, po tylu potopach.
Nie, wcale nie bylam na nich wsciekla. Przeciez rozumiem, ze jak grzebia przy rurach to woda poleci.
Ale zmeczona juz jestem. To mieszkanie jest chyba przeklete.
W pracy nie zdazylam nawet dopic kawki - podstawa udanego dnia w biurze, ktory przeciez zaczal sie tak parszywie - kiedy dostalam sms o jakze zaskakujacej tresci: ''woda leci''.
- Zostaw wszystko i jedz do domu - powiedzial szef. Sort them out.
Wsiadlam do samochodu z ostrym postanowieniem, ze oto niecni robotnicy i urzednicy Housing Office na Logie poznaja nowe znaczenie pojec takich jak Gwiazda Smierci i Gwiezdne Wojny!!!
O ile na Gwiazde Smierci jeszcze mi starczylo sil jak wpadlam do mieszkania na gorze, to podczas rozmowy telefonicznej z uprzejma, ale majaca tak naprawde wszystko w tylku pania urzednik, poczulam znow znuzenie cala ta walka.
Przyslali Inspektora - znamy sie juz prawie jak lyse konie - przyjdzie pan elektryk (mam nadzieje, ze nie ten sprosny facet co ostanio) i nawet mi tym razem wymaluja kuchnie. Huuurra
(smiech przez lzy), normalnie nie moge sie juz doczekac :/
EPILOG
Elektryk sie nie zjawil. Zaden, ani ten sprosny, ani zaden inny. No coz, moze gdybym nosila tradycyjne szkockie nazwisko (kiedy pan inspektor zamawial elektryka przez telefon, taki wlasnie komentarz dobiegl mnie z drugiej strony, kiedy padlo nazwisko najemcy, czyli moje) to moze ktos by sie pofatygowal.
Wiec elektryk sie nie zjawil, nie sprawdzil instalacji i nie odkryl tego, co ja odkrylam przed chwila.
Na skutek zalania sciany i gniazdek, doszlo do zwarcia w jednej z ''puszek'' i panel sterowania centralnym ogrzewaniem odmowil dalszej wspolpracy.
Zimno mi i chuj mnie strzela.
Budzi sie we mnie Gwiazda Smierci - gdyby mi teraz ktos z Councilu wpadl w rece skonczylby niewatpliwie jako kupka antymaterii. Niestety, jako ze mamy wieczor moglam sobie jedynie ulzyc odrobinke wysylajac raport on-line.
Czy ja przesadzam, czy zanadto sie nakrecam? Byc moze, ale mam juz naprawde dosyc tych problemow z sasiadami, ciaglym zalewaniem, skarg i wnioskow i uprzejmych, ale majacych wszystko w tyle urzednikow.
Perspektywa odkopania toporka wojennego i podjecia Gwiezdnych Wojen jutro, jakos mnie nie podnieca.
Ja chce spokoju.
Brak komentarzy.
sobota, 21 listopada 2009
Licznik odwiedzin: 1598
| « listopad » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | ||||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
sama jeszcze nie wiem jak to wyjdzie :)